Od środy 09.05.2012 nowy numer! Jesteśmy już w Bielsku-Białej i całym powiecie. Gazeta dostępna w Twoim sklepie za jedyne 1,99 zł. Zapraszamy do lektury.
Szokujące zmiany
1 2 Nastpne
Warunki pracy i płace robotnicze w Polsce można było uznać za przyzwoite jedynie w zakładach państwowych oraz dużych, nowoczesnych przedsiębiorstwach prywatnych. Natomiast zdecydowana większość pracująca w niewielkich, prymitywnych zakładach produkcyjnych, warsztatach rzemieślniczych, małych sklepikach, na służbie oraz w majątkach ziemskich, otrzymywała wynagrodzenie ledwie wystarczające do przeżycia i znikome zabezpieczenie socjalne.  Dodatkowo nad pracownikami najemnymi nieustannie wisiała groźba bezrobocia, sporego nawet w latach dobrej koniunktury, a które w latach wielkiego kryzysu osiągnęło zatrważające rozmiary. W wielu wypadkach podczas strajków i demonstracji dochodziło do starć z policją, a nawet wojskiem, niekiedy kończących się rozlewem krwi po obu stronach.

Tekst powyżej nie jest opisem czasów współczesnych, lecz cytatem z książki Andrzeja Mędrzeckiego pt. Społeczeństwo Drugiej Rzeczypospolitej - wydanej przez Instytut Historii PAN. Chciałbym poddać pod dyskusję czy tak być musi, czy prawie przez sto lat nie można było wypracować nowych rozwiązań i znależć trzeciej drogi o której mówił nasz wielki rodak.
Gość: tomir
niedziela
18 Grudzień 2011
17:02
Trzecią drogę wymyślali: Tony Blair i Gerhard Schröder... Obaj nie są już przy władzy... Po prostu społeczeństwo pokazało, co myśli o tzw. trzeciej drodze... W Polsce Trzecią Drogę próbował wytyczać L. Miller... wszakże jest na szczycie, ale partii, która rzutem na taśmę wdarła się do parlamentu... Po prostu trzecia droga to utopia... Gość: T. Moore
niedziela
18 Grudzień 2011
20:50
"Chciałbym poddać pod dyskusję czy nie można było wypracować nowych rozwiązań i znależć trzeciej drogi ...". Tomir jak masz taki pomysł to go zrealizuj. Opracuj zasady trzeciej drogi, znajdź ludzi co ci go poprą, załóżcie partię, wygrajcie wybory do sejmu a jak zostaniesz premierem to swój pomysł wprowadzisz. A my go tutaj ocenimy. Proste jak drut. A jak tego nie zrobisz to szkoda czczego gadania
Gość: wątpiący
niedziela
18 Grudzień 2011
22:30
a po co szukać "trzeciej drogi" wystarczy skopiować wzorce skandynawskie,
obawiam sie jednak że z mentalnościa ogromnej czesci naszego "europejskiego" przecież narodu to
jest niemozliwe
trzeba zabrac sie do pracy "u podstaw" i zmieniac nasze złe cechy i przywary narodowe
mam nadzieje ze kiedyś zbliżymy się do normalności
Gość:
poniedziałek
19 Grudzień 2011
11:25
Przeczytałem te trzy wpisy. Temat okazał się interesującym dla niewielu. Dzięki i za to."Wątpiący" napisał abym znalazł trzecią drogę sam, zrealizował ją, a on to oceni i się przyłączy albo nie. Padł przykład skandynawski, chyba najbardziej racjonalny,ale to socjalizm. Jaką trzecią drogę organizował Miler to nie wiem. Moją intencją było porównanie sytuacji pracowników  z II Rzeczypospolitej z chwilą obecną. Są tak samo traktowani jak wtedy. Liberalizm nie zdał egzaminu (patrz oszustwa banków i innych tego typu instytucji). Dzisiaj większość młodych chcąc stworzyć jakieś ludzkie warunki swojej rodzinie (mieszkanie) zadłuża się w instytucjach finansowych na kilkadziesiąt lat. Nie mają pewności, czy będą mieli pracę i zdrowie. Może być tak, że po kilkunastu latach zachorują, stracą pracę i okaże się, że ich lokum jest własnością banku, a oni są zadłużeni jeszcze bardziej niż byli. Dla kapitalisty w Polsce najmniej kosztowny jest pracownik zatrudniony na umowie śmieciowej.Płaci mu się tyle, żeby przeżył, ale nie aż tyle aby mógł się rozwijaći,zapewnić godny byt swej rodzinie. Może się go pozbyć bez większego kłopotu. Z maszyną to już problem. Trzeba rozmontować,przetransportować, sprzedać. Można ten temat rozwijać bez końca. Wystarczy rozejrzeć się wokół nie myśląc przy tym, że zawsze będzie się zdrowym i młodym. Ze swgo otoczenia znam kilku, którzy nie ze swojej winy znależli się na bruku.
 To było przyczyną poruszenia tego tematu. Większość z nas boi się wychylać, aby nie stracić żródła utrzymania. Jest to racjonalne, bo jednego można szybko zniszczyć. Z wieloma  jest już problem. Spotykamy się teraz nie wychodząc z domu. Mamy wielu wirtualnych przyjaciół. W chwilach trudnych wytwarza się wokół nas pustaka i zostajemi sami z przeciwnikiem otoczonym prawnikami, dziennikami ustaw i naszą bezsilnością. Każdego to może spotkać i co z tego.....

Gość: tomir
poniedziałek
26 Grudzień 2011
12:40
Obecnych czasów nie można porównywać do II RP nawet trudno odnieść się do lat 70 i 80tych
wtedy klasa robotnicza/ wielkoprzemysłowa/ stanowiła ogromną siłę a teraz zostało trochę górników którzy dbają tylko o swoje przywileje- zostało to skonstruowane z premedytacją-DZIEL I RZĄDŻ
wszystko to stało się na "nasze własne życzenie" i przy ogromnym udziale Solidarności
cały naród został zmanipulowany, oszukany i sprowadzony do roli przedmiotu- tylko niewielu zyskało
nożyce wysokości dochodów dalej się rozwierają i dochodzi do monstrualnych już różnic
a młodzi to w ogromnej części PREKARIAT-- mam nadzieję że zaczną się w końcu upominać o swoje prawa do godziwego bytu
myślę że lepszy ten "niby socjalizm" szwedzki niż drapieżny polski kapitalizm
smutne to bo nie o to nam chodziło
z życzeniami lepszego NOWEGO ROKU
Gość:
poniedziałek
26 Grudzień 2011
14:20

Ja pracuję,żona pracuje i nic nam nie brakuje owszem mamy kredyt na mieszkanie 500zł/m-c  2 dzieci najważniejsze że jesteśmy zdrowi i jest super ,narzekają tylko Ci którym praca śmierdzi i Ci którzy maja wielką kasę bo ciągle im mało.

Pamiętam swoje dziecństwo w latach 70 obecnie jest o wiele!!wiele!!!lepiej nie do prównania niż w tedy

Gość:
poniedziałek
26 Grudzień 2011
14:48
Życzę w Nowym Roku zachowania pracy i wzrostu wynagrodzeń oraz płynności kredytowej
nie wiem dlaczego 2miliony młodych i często starszych Polaków wyjeżdza do pracy zrywając nieraz wiezi rodzinne a wiekszość pracuje za niewielkie pieniądze i żyje kiepsko za granicą ?????
jeżeli ktoś lubi  uzależnienie od pracodawcy a tak niestety jest unas w większości firm to jego sprawa ale ja uważam że mam prawo do wolności a podstawą jest tutaj niezależność finansowa
malejącego bezrobocia/obecnie rośnie/, wysokich pensji/ obecnie wiele firm oszczędza/ w Nowym Roku
Gość:
poniedziałek
26 Grudzień 2011
18:31
A ja wiem jedno że w Polsce pracy nie brakuje tylko młodym się w głowach poprzewracało i nie chce się pracować. Jak nie pensja za mała no bo przecież on ma dyplom i za 1500zł pracować nie będzie ale to że wcale nie ma doświadczenia i praktyki się nie liczy. Wiem z opowiadań taty że kiedyś to były przyuczenia do stanowiska pracy i młody musiał rok pracować za symboliczną kwotę a dopiero jak się nauczył to był wartościowym pracownikiem. Mam kolegę który mówi że on za 2000 pracował nie bedzie bo mu się nie opłaca. no tak opieka na dziecko płaci począwszy od obiadów w szkole po inne sprawy do tego dogadał się z zoną i biorą alimenta a on się uchyla wpłacając do kasy 10zł miesięcznie i nic mu nie można zrobić. Taki cały ustrój że brakuje solidnego bata na młodych nierobów.
Gość: .
poniedziałek
26 Grudzień 2011
20:34

Obecnie wszyscy studiują,a poziom uczelni prywatnych za kasę pożal się boże niski,co drugi absolwent  po marketingu i zarzadzaniu,a wykwalifikowanych robotnikow po zawodowkach jak hydraulik,elektryk,tokarz BRAK.

W rankingu uczelni Uniwersytet Jagielloński ,Warszawski na ponad 40 miejscu w świecie,ale się porobiło.

Gość:
wtorek
27 Grudzień 2011
17:16
jeżeli ktoś ma naturę niewolnika i lubi być walony rózgą po grzbiecie to jego sprawa ale praca za 5-6zł na godzinę to nie jest w porządku
Gość:
wtorek
27 Grudzień 2011
17:19
Lepsza porządna matura z lat 80 niż obecne studia za kasę,w prywatnych uczelniach. Gość:
wtorek
27 Grudzień 2011
17:27
Mają wyższe wykształcenie ale nie maja podstawowego. Gość: tutejszy
wtorek
27 Grudzień 2011
17:36
Po częsci wszyscy mają trochę racji. Obecnie przede wszystkim brakuje fachowców - ale t owina między innymi systemu nauczania, już to gdzieś pisałem. Ale młodzi też do pracy nie chcą się garnąć, bo 1500 na początek to nie pieniądz, co dla mnie jest poprostu chore. Nie wiem jak ludzie myslą, ale przecież wszyscy przy komputerach za burkiem i z telefonem w reku nie mogą pracować. Fizycznie też ktoś musi robić. Tylko że tu pojawia się kolejny problem - fizyczny jest dziś mocno eksploatowany, a wiem to sam po sobie i ze swojego otoczenia. Wyciska się z nas coraz więcej nie dając nic w zamian, w sensie nie ma podwyżek (chyba że normy lub obowiązków), a państwo jeszcze sprzyja pracodawcom, poszerzając asortyment ustaw antykryzysowych. Ostatnio zwolnili u nas 26 osób, we czwartek przed świętami, większość to byli ludzi starsi średnia wieku 43, którym kończyły się umowy okresowe i trzeba byłoby dać umowę na stałe. Niezły prezent na święta. I co wy na to? Zamiast atmosfery świątecznej był płacz, żal, smutek i przekleństwa i zgrzytanie zębów. I nie były to osoby jakoś podpadnięte kierownictwu. Tak poprostu, jak powiedział kierownik, wypadło na nich. A reszta z nas będzię bakać za tamtych, bo na przykład na jednym wydziale jest roboty na minimum siedmiu ludzi a zostało 5, nowych nie będzie. I tak można snuć tę opowieść bez końca, bo jest tak w wielu zakładach. Dzieje się w świecie pracowników fizycznych coraz gorzej i strach myśleć o przyszłości. Płace stoją w miejscu a koszty życia idą mocno w górę - no jest tak? Dziwić się będe każdemu, kto napisze że zmyślam i pomyśle, że albo żyję za pięniądze rodziców, albo leje na wszystko. Bo prawda jest taka, że rosnące koszty zycia dotykają każdego, czy ma dużo na kwitku czy mało. Zasada bowiem jest taka, że ten kto ma dużo ma i większe potrzeby, ten kto ma mało ma mniejsze, ale rosnące koszty dotykają jednych i drugich, z tym że ten bogadszy może sobie pozowlić na zaciśnięcie pasa i jakoś zaciśnie też zęby i da radę, a biedniejszy co ma zaciś? Chyba jedynie dorobić dziurek na pasku i opiąć się na kościach bioder - taka metafora. Policzcie jednak sobie sami - ojciec rodziny zarabia dajmy na to 1500 w fabryce w bielsku, matka pracuje w sklepie i dorabia się z trudem 1200 zł. Razem mamy na rodzinę (rodzice plus dwoje dzieci), 2700. Ale oboje muszą jechać autami do pracy. Ojciec tygodniowo przejeździ około 60 zł, bo ma dalej, matka ma bliżej więc jakieś 40zł. Razem w skali miesiąca 400 stówki a to tylko do pracy ,a gdzie reszta? Czy to do rodziny, czy na zakupy, czy do lekarza? A paliwo około 5,50 na dzień 28 grudnia 2011. Do tego rachunki- woda, prąd, gaz - razem około tysiaka zakładam. Dzieci chodzą do szkoły, co chwila coś potrzebują, już nie mówię o sierpniu czy wrześniu gdy podręczniki i inne pierdołki trzeba. Chcesz się skutecznie leczyć, bo grypa panuje wiosną i jesienią, a teraz zresztą też bo pogoda taka a nie inna to idzież prywatnie bo do przychodni to trzeba mieć stalowe nerwy, a lekarz w przychjodni jest jakby z przymusu. A prywatny 50 bierze jak nic. Lekarstwa kup to już stówka. A to wszystko pod warunkiem, że tylko na grypę cię weźmie a nie chorujesz na jakieś przewlekłe choroby, co po 40 raczej się często zdarza, a w takim jestem przedziale wiekowym. Na szczęscie nie narzekam na zdrowie. Teraz jeszcze jedzenie - bo jeść trzeba. Czy masz trochę pola swoje warzywa, jajka i trochę mięsiwa, czy tylko 15 arów działki z trawą na jedno wychodzi. Do gospodarstwa się dokłada, może nawet więcej niż na jedzenie gdy mieszkasz na 15 arach. kolejna rzecz to opał, bo przecież marznąć nie będziesz ani ty ani twoja rodzina, więc w ciągu niemal pół roku idzie z dymem około 3 tysiaków średnio. chyba że ktoś ma ekogroszek, to się mu wiecej spali. I tak dalej można wyliczac, ale niewiele z tych 2700 zostaje w budżecie rodzinnym. Chyba że ktoś dorabia, są tacy i jest ich wielu, ale też nie wszyscy mogą, bo albo nie mają fachu w ręku, albo poprostu warunki na to nie pozwalają. Tak to wygląda. No ale, trzeba jakoś żyć, czasem może i jest mało w portfelu, ale zdarzają się chwile radosne i wesołe, szczęśliwe, mile spędzone z rodziną, znajomymi, czasym w koleżeństwie przyjaciółki - gorzałki, to też czasem potrzebne - byle ni zadużo!!! - i tego życzę wszystkim forumowiczom - szczęścia, zdrowia, radości i wielu miłych chwil mimo wszystko w roku 2012. Gość: Zwykły człek.
środa
28 Grudzień 2011
19:44
Nie będę pisał, że żyjesz za pieniądze rodziców, z zasiłków i tym podobnych bzdur. Wg mnie jesteś lewakiem, jeśli nie komuchem. Gość: Władek
poniedziałek
02 Styczeń 2012
22:09
Wiesz za taką obrazę to można przed sądem stanąć!!! Moi rodzice też ledwo na emeryturach ciągną, i nawet nie miałbym sumienia prosić ich o pomoc. A jak ktoś w fabryce czy zwykłym zakładzie produkcyjnym robi, to już lewak i komuch tak, ile pan masz lat co??? pan wogóle wiesz kto to jest lewak czy komuch??? Gdy ja zaczynałem pracować, tacy już odchodzili do lamusa, a ja miałem z tego wiele radości, bo moja rodzina porządnie dostała w dupę za komuny za to że stawaliśmy po stronie prawdy. Ojca mało z Fiata nie wylali za to że w 1981 roku w grudniu jak wybuchł stan wojenny nie podjął pracy i strajkował. Wypraszam sobie takie pomówienia, szanowny Panie. Jak się pan dorobiłeś łatwego pieniądza bez naprężania muskuł to się pan ciesz i nie obrażaj ludzi, którzy ciężko haratają na kromkę chleba dla siebie i swoich rodzin. Widzę, że pan tylko krytykować potrafisz, bo jak się tu gadało o chodniku na strumieńskiej to też Pan nie zabłysnąłeś intelektem. Gość: zwykły człek
środa
04 Styczeń 2012
00:54
'Lewak' i 'Komuch' - jako parafraza. Wylewanie żalów na forum, że źle, biednie i nijako i... tyle. Pragnienie, aby państwo się tym zajęło, aby państwo naprostowało wszystko. Żeby państwo się opiekowało. Państwo opiekuńcze - państwo socjalistyczne (przynajmniej socjaldemokratyczne). Nie warto jest samemu zadbać o własne bezpieczeństwo - finansowe, życiowe, psychiczne, mentalne. Ma to zrobić państwo. Zwykły człowiek pragnący czegoś takiego wg mnie jest lewicowcem, socjalistą albo nawet komuchem.
Gość: Władek
środa
04 Styczeń 2012
11:04
Chciałem dodać do wypowiedzi ZWYKŁEGO CZŁEKA. Masz rację i tak żyje wielu. Jesteśmy tanią siłą roboczą o czym pisałem wrzucając ten temat. Gdy masz pracę i pracujesz powinno Cię stać na godne życie bez "kombinowania". Tak jak jest w innych cywilizowanych krajach. Na dziś jesteśmy  niewolnikami swoich "Panów". Dają na tyle, aby przeżyć, jednak nie na tyle, żeby odłożyć. Więcej zarabiają tylko nadzorcy lub znajomi, rodzina królika.

Do WŁADKA; Chyba trochę się pomyliłeś. Państwo to MY. Rząd jest tylko dystrybutorem (i to kosztownym) NASZYCH pieniędzy. Gdyby cokolwiek złego stało się Tobie, ja godzę się na to, abyś otrzymał pomoc z moich pieniędzy (podatków). To co pisze "ZWYKŁY CZŁEK"  to nic innego tylko rozczarowanie funkcjonującym systemem. Dla Ciebie on jest niezaradny. Może jest uczciwy i nie "kombinuje".Podmiotem tego systemu nie jest człowiek tylko zysk. W kapitaliżmie tak było od początku, aż ludzie zaczęli się organizować przeciwko niewolniczemu wyzyskowi. W następnej wypowiedzi spróbuję więcej napisać.
Gość: tomir
środa
04 Styczeń 2012
19:04
Same bzdety pierdu pierdu kto pracuje ten ma. Gość:
środa
04 Styczeń 2012
20:09
Dziękuje za słowa poparcia tomir. Pan Władek zdaje się dopiero życiu powiedział dzień dobry i jeszcze niewiele wiele jak wygląda życie. Ja nie korzystam z niczyjej pomocy i nie oczekuję jej, tak z żoną dzielimy wydatkami i kosztami by jakoś szło i idzie. Ale jest coraz gorzej, bo wypłaty stoją w miejscu, roboty coraz więcec w pracy a koszty życia rosną. Czy tego nie widać? Czy to takie trudne do pojęcia? Co w tym wszystkim jest socjalizmem? Nie rozumiem Cię szanowny Panie Władku, chyba rację mają Ci co piszą o Tobie na temacie o ulicy strumieńskiej i chodniku którego tam nie ma. Jasne, że trzeba sobie weilu dziedzinach radzić samego, ale są dziedziny które należą do działalności państwowej, i tu pojawia się problem, bo ostatnio państwo wycofuje się z coraz wielu bardzo ważnych dziedzin, a wtrąca się tam gdzie jest niepotrzebne i niewyczekiwane. Zamiast wnikać w to jak kto wychowuje dzieci, kiedy posyła je do szkoły, dlaczego rodzice mówią dziecią że to a to jest złem, a to i to jest dobre, powinno się ostro wziąśc do pracy. Do pracy na pełnych obrotach, ale nie kosztem człowieka znowu, jak się to teraz dzieje. Patrzcie co robią z lekami. Ostatnio byłem w aptece i starsza babka przede mną się rozpłakała na głos z obawy jak to będzie, gdy przyjdzie płacić za paski do badania cukru nie 3 - 4 złote, ale 30 - 40 zł. I co Wy na to? Babink ma 800 emerytury i jak ma życ? a do tego jeszcze trzeba kupić insulinę i tak dalej. A to tylko jeden przykład, bolesny ale na faktach. To zaledwie wierzchołek góry lodowej. Nie gadaj gościu przede mną, że kto pracuje ten ma, bo chyba też mody jesteś i nie wiele jeszcze o życiu wiesz. Masz rodzinę? Płacisz wszystkie rachunki? Jak masz takdobrą pracę, to szczerze gratuluję, ale miej trochę zrozumienia dla takich, którzy ciężko pracują ale nie wiele za to dostają. Takich jest wielu, ale wielu tu piszących o tym nie wie, bo nie wielu tu zagląda. Gość: zwykły człek
czwartek
05 Styczeń 2012
01:07
1 2 Nastpne
Korzystanie z forum oznacza akceptację regulaminu.

LOGOWANIE


Nie pamiętasz hasła?

Nie masz konta? Rejestracja.


Wszystkie prawa zastrzeżone. Copyright by 2011. 4ytSystem
x

Reklama

stat4u