Kilka patroli zaangażowanych było dzisiejszej nocy w poszukiwanie 30-letniego mężczyzny, który zadzwonił do oficera dyżurnego bielskiej policji prosząc o pomoc w wydostaniu się ze śnieżnej zaspy.
Bielszczanin twierdził, że nie wie gdzie dokładnie się znajduje, a jednocześnie nie może się poruszać o własnych siłach, bo nie ma czucia w nogach. Na szczęście dla zaginionego policjanci szybko dotarli z pomocą.
Około 1.00 w nocy oficer dyżurny odebrał telefon od mężczyzny, który prosił o natychmiastową pomoc w obawie przed zamarznięciem. Rozmówca twierdził, że znajduje się gdzieś w okolicy lotniska w Aleksandrowicach, gdzie na dobre utknął w śnieżnej zaspie. Z jego relacji wynikało, że nie mógł dotrzeć do domu o własnych siłach, bo stracił czucie w nogach. Dyżurny przez cały czas utrzymywał telefoniczny kontakt z zaginionym, a jednocześnie skierował na miejsce kilka patroli, które przeczesywały teren w jego poszukiwaniu. Po kilku minutach rozmowy mężczyzna stwierdził, że widzi w pobliżu sygnały policyjnego radiowozu. Kiedy policjanci dotarli do zaginionego okazało się, że był nietrzeźwy. Badanie wykazało, że miał we krwi blisko 1,5 promila alkoholu. Twierdził, że z zimna stracił czucie w nogach i nie może chodzić. Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe, które udzieliło mu pomocy. Kiedy przewieziono go do szpitala zaczął się zachowywać wyjątkowo agresywnie wobec personelu. W efekcie trafił do ośrodka przeciwdziałania problemom alkoholowym. Ponieważ w ośrodku nadal zachowywał się agresywnie spędził noc na specjalnym łóżku w pasach obezwładniających.
ilość wyświetleń: 364
| Te kilka patroli to chyba zebrali z całego województwa. W Jaworzu od roku nie widać policji na drogach. Auta jeżdzą bez tłumików, piszczą oponami po 22-ej i nikt nie reaguje. Łamią znaki drogowe. Były kiedyś patrole piesze, a gdzie teraz są ? Że nie wspomnę o kontrolach kierowców i ich rozklekotanych poniemieckich szrotach. |
Ewka niedziela 19 lutego 2012 |

