BestwinaBielsko-BiałaBuczkowiceCzechowice-DziedziceJasienicaJaworzeKozyPorąbkaSzczyrkWilamowiceWilkowice
Strona główna

Forum

ksiądz Szydło w Buczkowicach
1 2 3 4 5 6 7 ... 11 12 13 Nastpne
@Kox. Na nich nawet szkoda ciepłego perlistego moczu po zimnym Lechu. Wiślanin
wtorek
24 Październik 2017
18:48
@Wiślanin, ja postanowiłem PiS-wskich debili olewać ciepłym moczem i nie zwracać uwagi, gdyż jak mówi stare przysłowie do śmierdzącego g..a patyka się nie wsadza. Kox
wtorek
24 Październik 2017
18:43
@wszystko wszyscy wiedzą . We wszystkich głosowaniach wygrywa zawsze prez.Kwaśniewski.Spieprzaj dziadu zawsze zamyka peleton.I tak na razie zostanie. Wiślanin
wtorek
24 Październik 2017
15:55
 Leży na Wawelu, bo zasłużył na to! To był jeden z najlepszych prezydentów, jakich mieliśmy w naszym kraju! Nie przynosił wstydu pijany jak Kwaśniewski... Nie otaczał się komuchami z PZPR jak pan Komorowski... Nie był kapusiem jak pan Wałęsa... Nie kolaborował z Rosją jak pan Jaruzelski... Był inny niż wymienieni już prezydenci. Był od nich sto razy inteligentniejszy, był odważny, dbał o naszych bohaterów walczących z Niemcami i z bolszewikami. Był jedynym prezydentem, który miał aż tyle w swoim życiu wysokich stanowisk, że pan Komorowski czy Kwaśniewski to mogliby mu buty czyścić. Był prezydentem Warszawy, był prezesem NIK, był ministrem sprawiedliwości, był senatorem, był profesorem. Był inicjatorem budowy muzeum Powstania Warszawskiego i Centrum Nauki Kopernik - dwa budynki w stolicy, które dzieci i młodzież odwiedza z wielką chęcią i wynosi z takich wizyt wiele dobrego. Kwaśniewski to pewnie postawiłby muzeum gorzelnictwa a Wałęsa muzeum zdrady narodowej, o Jaruzelski to nawet nie ma, co wspominać, bo to pachołek sowiecki a Komorowski to nawet pisać poprawnie nie potrafi, więc jakie muzeum mógłby postawić??? wszyscy wszystko wiedzą
wtorek
24 Październik 2017
11:30
W pisiarstwie już trwa walka buldogów pod dywanem.Jeszcze jej za bardzo nie widać,ale już niedługo Zagryziakowie zaprezentują się w pełnej krasie. dziadek Poszepszyński
poniedziałek
23 Październik 2017
21:46
Duda to obłuda, mydli oczy społeczeństwu, ale przyjdzie czas kiedy zapłaci za wszystkie swoje podłości. szaraczek
poniedziałek
23 Październik 2017
20:36
@Pis. Nie pozdrawiaj tych co mają was w du@ie. Pozdrawiaj swoich debili pisiarskich,bo wymagacie zdrowia.Oczywiście zdrowia psychicznego. antypis
poniedziałek
23 Październik 2017
20:33
@Lena. Nie przesadzaj,6 królowi nawet Bartuś nie pomoże.To jest pisiarski debil pod kilkoma nickami pisujący swoje dytyramby na cześć takich samych pisiarskich debili.Nie trzeba na takich zwracać uwagi,ciułają grosze za trollizm,taka już jest ich pisiarska dola. nou
poniedziałek
23 Październik 2017
20:29
Bartłomiej Misiewicz szef gabinetu politycznego MON, który objął tę funkcję mimo braku wymaganego wyższego wykształcenia - 6070 zł wynagrodzenia zasadniczego, 1810 zł dodatku funkcyjnego oraz 4121 zł dodatku specjalnego. Łącznie ok. 12 tys. zł brutto. Skoro misiewuicze dostają 12 tysięcy, to lekarz ratujący życie ludziom z zawałem serca powinien zarabiać nie 13 a 20 tysięcy. A @6króli niech się leczy u Bartusia... Lena
poniedziałek
23 Październik 2017
19:44
oto co o służbie zdrowia ma do powiedzenia wicepremier Morawiecki:"Służba zdrowia, wielki obszar, o którym można bardzo dugo mówić... emmm prawda... we fraszce Kochanowskiego "Szlachetne zdrowie"... emm prawda... "ile cię trzeba cenić" czy jak emm... mmm... tak emm... "jako smakujesz, aż się zepsujesz" prawda... i wtedy dopiero wiemy, kiedy brakuje nam tego zdrowia, emmm... jak ono jest absolutnie kluczowe” cytat
poniedziałek
23 Październik 2017
19:18
Brawo rząd brawo Pis możecie sobie pisać co chcecie 47 % Polaków was nie chce pozdrawiam Pis
poniedziałek
23 Październik 2017
17:22
@podła zmiana.To nie ty świrujesz,ale te podnóżki Trampa.Przeciętnie kraje europejskie wydają na obronność jedynie 1,47 proc. swojego rocznego PKB.Nie wiem ,czy opłaca się wychodzić przed orkiestrę,aby robić łaskę USA. Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że 23 października w Pałacu Prezydenckim Andrzej Duda podpisze ustawę o zmianie ustawy o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej oraz ustawy – Prawo zamówień publicznych. Nowelizacja ustawy o modernizacji i finansowaniu sił zbrojnych zakłada zmianę sposobu obliczania udziału wydatków obronnych w PKB i ich wzrost. W 2018 r. mają one wynieść co najmniej 2 proc. PKB, w roku 2020 wrosnąć do 2,1 proc. PKB, a docelowo według MON – do minimum 2,5 proc. PKB w 2030 r. Wiąże się to z ustaleniami państw NATO, podjętymi na szczycie w Newport w 2014 r., a potwierdzonych w 2016 r. na szczycie w Warszawie oraz deklaracjami rządu i prezydenta o zwiększeniu wydatków obronnych do 2 proc. PKB (liczonych wg metodologii NATO, tj. w odniesieniu do budżetu roku bieżącego). Zwiększenie wydatków obronnych ma umożliwić reorganizację struktury i systemu dowodzenia sił zbrojnych i przyspieszyć modernizację „przy aktywnym zaangażowaniu polskiego przemysłu obronnego”. Zwiększenie stanu etatowego sił zbrojnych wiąże się z formowaniem Wojsk Obrony Terytorialnej, które docelowo mają liczyć ponad 50 tys. osób. Według szacunków zmiana przepisów spowoduje wzrost wydatków obronnych o ponad 117,2 mld zł w ciągu 10 lat. Parlament zakończył prace nad ustawą 29 września dojna zmiana
poniedziałek
23 Październik 2017
16:53
Dzisiaj oglądałem PiSDudę jak się chwalił podpisaniem ustawy o zwiększeniu dotacji do 2.5 % dla Antka Świra. Służba zdrowia mu zwisa, będą budować 200tyś. armię.Nie wiem czy ja ześwirowałem czy te dwa barany,z kim oni chcą walczyć,bo ruscy przykryli by ich beretami. podła zmiana
poniedziałek
23 Październik 2017
14:52
Wpis został zablokowany przez administratora z powodu naruszenia zasad regulaminu. zzz
niedziela
22 Październik 2017
23:27
@ stary pryku to łoco ci właściwie chodzi stary baca
niedziela
22 Październik 2017
14:30
WŁadze PRL-owskie nie były tak aroganckie,podłe czy zakłamane jak PiS-owskie. Nie rozliczyliśmy ich i obecnie są tego efekty.Jednak mam nadzieję, że obecnej władzy tak łatwo nie odpuszczą i rozliczą jak należy. stary pryk
niedziela
22 Październik 2017
10:18
Ty faszysto Onufry,walnij się tym hakenkrojcem w ten pusty durny łeb !!! precz z faszyzmem
niedziela
22 Październik 2017
07:53
Jest jeszcze jeden list mężczyzny, który się podpalił. "PiS będzie się starał pomniejszyć mój protest" – pisze w liście skierowanym do mediów. Głos zabiera też rodzina 54-latka. "Jego życie wisi na włosku" – przyznaje żona 54-letniego mężczyzny, który w czwartek podpalił się przed Pałacem Kultury w Warszawie, protestując przeciwko obecnym rządom. Rodzina desperata po raz pierwszy od tego tragicznego zdarzenia zabrała głos i przekazała list, jaki mężczyzna pozostawił dla mediów. Do tej pory znany był tylko jeden list mężczyzny – ten spisany na ulotkach, które pozostały na miejscu tragedii. "Chciałbym, aby prezes PiS i PiS-owska nomenklatura przyjęła do wiadomości, że moja śmierć bezpośrednio ich obciąża, i że mają moją krew na swoich rękach" – to fragment tekstu z kartek znalezionych w czwartek popołudniu przed Pałacem Kultury. Obok miejsca samopodpalenia leżał megafon, butelka po płynie łatwopalnym oraz właśnie te ulotki. W nich wymienił bardzo długą listę powodów, które pchnęły go do tak desperackiego czynu. Ale, jak się okazuje, to nie jedyne przesłanie, jakie pozostawił 54-latek z Niepołomic. Rodzina mężczyzny zgłosiła się do redakcji OKO.press i przekazała jej jeszcze jeden list – skierowany do mediów. W nim mężczyzna przyznaje, że od lat zmaga się z depresją. Pisze, że choroba ta zapewne będzie "hakiem", aby umniejszyć znaczenie jego czynu. Zapewnia jednak, że zdaje sobie sprawę z tego, na co się zdecydował. Można oczekiwać, że PiS będzie się starał pomniejszyć mój protest i będzie szukał na mnie "haków". Postanowiłem mu to ułatwić i wskazać pierwszy punkt zaczepienia (inne będą sobie musieli wymyślić). Od kilku lat choruję na depresję, więc jestem tzw. osobą chorą psychicznie. Ale takich osób jak ja jest w Polsce kilka milionów i jakoś funkcjonują w sposób mniej więcej normalny, często nawet nie wiadomo o ich chorobie. Zresztą sformułowanie "choroba psychiczna" odnosi się również np. do takich dolegliwości jak bezsenność, czy jąkanie się, więc niekoniecznie musi być związane z niepoczytalnością. To, co na pewno jest związane z moją chorobą, to problemy ze snem i łaknieniem, zmniejszenie energii, tendencja do odkładania wszystkiego na później (prokrastynacja) i że widzę rzeczywistość w bardziej czarnych barwach niż większość "normalnych" ludzi. Ale w tej sytuacji to nawet dobrze, bo potrafię dostrzec bardzo niepokojące sygnały wcześniej niż inni i silniej na nie reagować. I może też łatwiej mi poświęcić swoje życie, chociaż zapewniam, że wcale nie tak łatwo. Cóż mogę jeszcze dodać – poglądy takie jak ja wyraża wiele osób z mojego otoczenia, publicystów, czy polityków, więc nie wynikają one z mojego spaczonego odbioru rzeczywistości. A dlaczego tak radykalna forma protestu? Bo sytuacja jest dramatyczna. Nie chodzi o to, że rząd popełnia mniej czy więcej błędów (każdy rząd to robi) ale, że ten rząd wstrząsa podstawami naszej państwowości i funkcjonowania społeczeństwa. Natomiast większość społeczeństwa śpi, nie zwraca uwagi, co się dzieje i trzeba je z tego snu obudzić. Do "Listu do mediów" mężczyzna dołączył jeszcze dwa dopiski. Przyznał w nich, że czuje, iż do tej pory "tak mało zrobił dla Ojczyzny" i że "wstydzi się przed znajomymi z Zachodu za polski rząd". Stan 54-latka obecnie jest bardzo ciężki. Jak przyznaje w rozmowie z OKO.press żona mężczyzny, "duży procent skóry został spalony, jego życie wisi na włosku. Pozostaje czekać". Bliscy desperata, żona, córka i syn, opowiadają, że ok. 15.30 otrzymali od niego niepokojące SMS-y, które świadczyły, że zdecydował się na próbę samobójczą. Później w domu znaleźli listy pożegnalne (dla każdego oddzielny) oraz wspomniany list do mediów. Córka: Dla nas to jest szokująca sytuacja. Tata jest bardzo spokojnym człowiekiem. Tak gwałtowny sposób jaki wybrał – nie rozumiem. Żona: Mnie też zaszokowała forma protestu – jak bardzo musiał być zdesperowany, w jakim musiał być stanie, żeby coś takiego zrobić? Jak bardzo przepełniła się ta czara… Często mówił, że jest rozżalony, bezsilny. (...) Żona: Zmagał się z depresją od ośmiu lat. Ale jego czyn nie miał z tym związku, to nie był odruch szaleńca. Leczył się w Krakowie u najlepszych lekarzy, regularnie był na wizytach. Falowało, były okresy remisji, ostatnio się pogorszyło. Ale to nie jest choroba dwubiegunowa, tylko depresja endogenna. Córka: Depresja często dotyka ludzi inteligentnych i wrażliwych. Syn: W listach, które napisał do nas, podkreślił, że to, na co się zdecydował, nie ma związku z chorobą. I że decyzję podjął już jakiś czas temu. (...) Córka: Boję się, że pokażą tatę jako wariata i umniejszą jego motywację. Syn: Boimy się, że będą go chcieli przedstawić jako niepoczytalnego. Córka: Ciężko tak mówić o własnym ojcu, ale nie mogę zaakceptować takiego radykalizmu. Boli mnie to i nie uważam, że to jest odpowiedni sposób działania (pauza). Ale mimo wszystko mam do niego szacunek, że był w stanie zrobić coś tak mocnego. Syn: Mam na razie żal do ojca za to, co zrobił, ciężko mi to zaakceptować patrząc na to, w jakiej sytuacji nasza rodzina jest i będzie. I wydaje mi się, że to nie było tego warte, nie na tym etapie, jeszcze nie teraz, wobec tych miernot… Oczywiście, jeśli się władza nie zatrzyma, to nie wiadomo, co może być dalej. Ale jeszcze nie czas na takie działania. Żona, córka i syn 54-latka z Niepołomic wolą zachować anonimowość, choć zdają sobie sprawę, że raczej będzie to niemożliwe. Jak mówią, chcą przekazać prawdę o swoim mężu i tacie, który zdecydował się na tak desperacki krok siódmy krzyżyk
niedziela
22 Październik 2017
07:48
Dla zwolenników prawicy od paru lat jest niby Bóg – każde jego zdanie traktowane jest niczym prawda objawiona. A tę prawdę były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa pułkownik Piotr Wroński objawia co chwilę: a to w tygodniku "wSieci", a to w Telewizji Republika, a to w internetowej stacji wRealu24.pl. W mediach niezaangażowanych w popieranie obecnej władzy ze swoim przekazem przebijał się raczej rzadko. Aż do teraz, gdy wybuchła afera z PWPW i namaszczonym przez Antoniego Macierewicza prezesem tej instytucji. Fakt ujawnił sprawę podsłuchanych rozmów związkowców z PWPW oraz przedstawiciela załogi w zarządzie tej instytucji. O tym, że zostali podsłuchani i nagrani, pracownicy Wytwórni dowiedzieli się... z maili, jakie otrzymali na służbowe skrzynki, gdy wystąpili do zarządu o podwyżki. Maile były anonimowe i zawierały kilka plików z nagraniami dokonanymi w warszawskiej kawiarni "Bombonierka" przy ul. Freta, niedaleko od siedziby PWPW. Nagrani pracownicy szybko skojarzyli fakty – w tej samej kawiarni często bywa Piotr Wroński, doradca (od wczoraj byłego) prezesa instytucji Piotra Woyciechowskiego. A że w czasach PRL płk Wroński zajmował się m.in. podsłuchami... Szybko dopisali sobie ciąg dalszy tej historii. 60-letniego Piotra Wrońskiego "Fakt" opisuje w paru zdaniach: że to związany z prezesem Woyciechowskim były funkcjonariusz SB, który w czasach PRL rozpracowywał m.in. środowisko Radia Wolna Europa. Piotr Wroński współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa jeszcze na studiach. Kończył polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim i dziś na spotkaniach autorskich często podkreśla, że jest humanistą. Po studiach nie poszedł jednak uczyć do szkoły, jak większość jego kolegów z roku – od razu trafił na etat w SB. Dane z Inwentarza IPN wskazują, że Wroński pracę w służbach zaczął w środku stanu wojennego i dotrwał w bezpiece do upadku PRL. ipn
sobota
21 Październik 2017
23:46
Związkowcy Służby Więziennej ujawnili, co robił w godzinach pracy obecny wiceprzewodniczący komisji ds. reformy więziennictwa. Chodzi o czasy, gdy pracował jeszcze w Kaliszu. Gdy prokuratorskie śledztwo po ich zawiadomieniu zostało umorzone, oni sami zostali oddelegowani do bardzo odległych jednostek.Kapitan Marcin Strzelec to wiceprzewodniczący zespołu w Służbie Więziennej przy ministrze sprawiedliwości. Komisja opracowuje reformę więziennictwa, a jej przewodniczącym jest Patryk Jaki. Strzelec wcześniej pracował w służbie więziennej w Kaliszu. Wykonywał tam prywatne zlecenia w godzinach pracy dla prowadzonej przez siebie firmy informatycznej. Po kontroli Centralnego Zarządu Służby Więziennej, wycofano Strzelcowi zgodę na dodatkową działalność zarobkową. Zgłoszono sprawę do prokuratury. Zawiadomienie złożył też Tomasz Nawrocki, szef tamtejszych związkowców służby więziennej. Prokuratura potem umorzyła śledztwo z braku dowodów, jednak związkowcy ciągnęli temat i zaskarżyli umorzenie do sądu. Ich zdaniem nie odczytano danych z dysku na komputerze Strzelca, bo wcześniej został on wyczyszczony. Jacek Kitliński, dyrektor generalny Służby Więziennej, postawił Strzelcowi zarzuty, między innymi utrudniania postępowania kontrolnego. Strzelec dostał karę nagany, ale postępowanie dyscyplinarne zakończyło się uniewinnieniem od postawionych zarzutów. Tak zdecydował Patryk Jaki. Teraz związkowcy z Kalisza zostali oddelegowani do pracy w trybie natychmiastowym na odległe placówki, które znajdują się w promieniu od 133 km do 339 km od miejsca ich przeszłej już pracy. Rozkazy przyszły z Warszawy, a wydał je dyrektor Kitliński. W uzasadnieniu napisał, że chodzi o "ważny interes służby". Jeden ze związkowców, Tomasz Nawrocki, powiedział, że jest to pokazanie siły i próba zmuszenia związkowców do milczenia. dsa
sobota
21 Październik 2017
23:39
1 2 3 4 5 6 7 ... 11 12 13 Nastpne
Korzystanie z forum oznacza akceptację regulaminu.
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej. OK
Strona wygenerowana w 0.093 sek.